Reportaże czasu kwarantanny

Z życia ucznia w zdalnym nauczaniu

Czy da się to wszystko ogarnąć?

Monika F. klasa 7a

Rzeczywistość bywa zaskakująca. Kiedy 11 marca dowiedziałam się, że zajęcia w szkole są odwołane ogarnęła mnie fala radości. Dopiero co skończyły się ferie, a tu znowu wolne! Pomyślałam: „cudownie, prawie jak Gwiazdka.”

Pierwsze dwa tygodnie były jak wakacje. Niewiele nauki i prac domowych. Za to mnóstwo leniuchowania, spania i czasu tylko dla siebie.

Jednak po tym czasie zauważyłam zmiany… Zaczęłam uświadamiać sobie, że to nie są żarty, czy fanaberie władzy, a poważne i niepokojące realia. I że w tych realiach przyjdzie nam żyć w najbliższej przyszłości. Niepewnej i pełnej strachu.

– Jak żyję 70 lat to jeszcze czegoś takiego nie było! – powtarzał mój dziadek.

Ale wróćmy do tematu.

Codzienność nabierała rutyny. Niezorganizowany do tej pory system nauczania zaczął nabierać stabilnych i jasnych kształtów. Netetykieta, nowe zasady współpracy i oceniania i oto jesteśmy – w nowej rzeczywistości szkolnej zwanej teraz zdalnym nauczaniem.

Myślę, super sprawa ta nauka przez internet. Nie trzeba się zrywać o 6 rano, żeby zdążyć na autobus. Nosić ciężkiego plecaka, wybierać ubrań na kolejny dzień. Potem siedzieć na lekcjach przez 6 czy 7 godzin, wracać i kuć do wieczora. Same plusy…ale czy na pewno?

Tak naprawdę jest różnie. Raz lepiej i sprawniej, raz trudniej, pod górkę. Najważniejsze to dobra organizacja całego dnia. Wiadomo, nie zrywam się o 6 rano, bo zadania domowe pojawiają się około godziny 8.

Śniadanie, chwila w wirtualnym świecie i bierzemy się do pracy. Piszę „bierzemy”, bo mam jeszcze młodszego brata, któremu muszę pomóc. Sam jeszcze wszystkiego nie potrafi zrobić, zresztą – nie wykazuje szczególnego zapału do odrabiania lekcji .

Rodzice normalnie chodzą do pracy, z tym wyjątkiem, że mama pracuje rotacyjnie: tydzień w pracy, tydzień w domu. Gdy jest z nami w domu zajmuje się bratem, wtedy ja mam więcej czasu na swoje sprawy.

Nie narzekam na naukę. Nasi nauczyciele nie zawalają nas tonami materiału do nauczenia, da się to wszystko „ogarnąć”. Mamy z nimi świetny kontakt, zawsze możemy do nich napisać, czy nawet zadzwonić. Są dla nas praktycznie w każdej chwili i to buduje, nie tracimy ducha.  A kiedy pojawiła się okazja, żeby spotykać się z naszymi pedagogami na wideokonferencjach, to w zasadzie poczuliśmy się tak jak w szkole. Możliwość rozmowy i zobaczenia twarzy nauczyciela, od którego odcięto nas w zasadzie jednym ruchem, naprawdę powoduje radość.

Ale przecież nie tylko nauką się żyje. Ten czas izolacji ma dobre strony.

-Na nowo poznaję swoje dzieci – często mówi mój tata. I ma rację.

Nagle zaczęliśmy więcej czasu spędzać ze sobą. Rozmawiać, grać w planszówki, czy wspólnie oglądać filmy. Nawet nauczyłam się trochę gotować J.

Rodzice często opowiadają zabawne historie z czasów kiedy byliśmy mali. Nie ma weekendu, żebyśmy nie oglądali zdjęć z wakacji czy uroczystości rodzinnych. Rodzice mają czas, żeby pomóc mi w nauce, wytłumaczyć czy choćby sprawdzić zrobione zadania.

– Czuję się, jakbym wróciła do szkolnej ławki! – powtarza mama, kiedy pomaga mi w nauce. Ale nie mówi tego z pretensjami, widzę, że ją to cieszy. Długo nie zapomnę jaka była dumna kiedy załapałam trudny materiał z matematyki o obliczaniu stężeń roztworów. Oczywiście, ona mi go tłumaczyła.

Mimo tego czuję, że nie w takiej rzeczywistości chcę żyć. Na dłuższą metę brakuje mi szkoły z prawdziwego zdarzenia. Głośnej, pełnej koleżanek i kolegów. Tęsknię za czasem sprzed pandemii i liczę na to, że już wkrótce zobaczymy się wszyscy w nowej, mam nadzieję, spokojniejszej rzeczywistości. Rzeczywistości, w  której mocno uściskam przyjaciół i będę widziała ich twarze – już bez maseczek.

 

 

Jak wygląda życie uczniów podczas kwarantanny? Czy jest tak proste jak przedstawiają je media?

Kamila W. kl7b

Nastały trudne czasy. Niestety, nikt nie był na nie przygotowany psychicznie. Nagle nasza codzienność zmieniła się o 180 stopni. Na początku nikt nie przypuszczał, że dojdzie do nagłego zamknięcia kin, teatrów, zakładów kosmetycznych i fryzjerskich, przedszkoli oraz szkół. Wiele firm oraz małych, prywatnych działalności z tego powodu bankrutuje  lub zwolnienia pracowników. Ludzie tracą pracę z dnia na dzień, brakuje im na czynsz i podstawowe wydatki.

A jak w dzisiejszych czasach czują się uczniowie? Czy radzą sobie z lekcjami, pracami domowymi oraz codziennymi obowiązkami? Czy komunikatory potrafią zastąpić spotkania z przyjaciółmi?

Media podają, że w szkołach organizowane są lekcje online, a poza nimi zajęcia prowadzi TVP, próbując dorównać normalnej edukacji. Jednak czy komunikaty w wiadomościach o lekcjach na żywo organizowanych przez nauczycieli są prawdziwe? Uważa się, że tak, pomimo tego, że niektóre placówki nie organizują ich z powodu braku sprzętu lub nieumiejętności posługiwania się programami do wirtualnej rozmowy, które jak dotąd nie były nikomu specjalnie potrzebne. Nauczyciele są zmuszeni do wysyłania uczniom zadań domowych, które czasami przekraczają możliwości uczniów, gdy sami próbują przyswoić wiedzę, korzystając z podręczników, notatek wysłanych na Librusie (o ile dana szkoła posiada dostęp do tej strony) i internetu. Ten ostatni  czasem okazuje się nawet pomocny, oferując gotowe już odpowiedzi do zadań, nad którymi młodzież nawet nie musi się głowić. Uczniowie również kontaktują się ze sobą, szukając pomocy. Przez czas bez tradycyjnej szkoły stali się mniej samodzielni, przyzwyczajeni do wygody. Z pewnością będzie trudno ponownie przyzwyczaić się im do standardowej nauki.

Obcowanie z rówieśnikami jest również bardzo trudne. Rodzice, bojąc się, że ich dzieci zarażą się, nie pozwalają im wychodzić z domu. W tej sytuacji pozostają jedynie aplikacje i strony do czatowania online typu messenger oraz takie, przez które mają możliwość wzajemnego zobaczenia się. Dużo osób może pomyśleć sobie, że z dostępem do internetu nie będą aż tak tęsknić za przyjaciółmi, jednak rzeczywistość okazuje się inna. Młodzież, siedząc zamknięta w czterech ścianach, nie mając ciekawego zajęcia, spędza godziny przed komputerem i to nie tylko na rozmowach ze znajomymi i odrabianiu prac domowych czy lekcjach online, ale także na graniu w przeróżne gry i przeglądanie postów w mediach społecznościowych. Nie mają ochoty na wychodzenie na samotne spacery. Większość z nich marzy, żeby wszystko znów wróciło do normy, a nawet zaczynają tęsknić za szkołą, do której niegdyś z niechęcią chodzili.

Dwóch z uczniów zgodziło się porozmawiać z nami i opowiedzieć o swojej codzienności w tych nadzwyczajnych czasach. ,,Każdemu z nas jest ciężko” – opowiada pierwszy z nich – ,,Budzę się po godzinie 10:00, czasem wcześniej z powodu lekcji. Około 11:00 wchodzę na Librusa z myślą, że tym razem mniej nam zadadzą. Jestem świadomy tego, że nauczyciele chcą w ten sposób nas czegoś nauczyć, jednak nie mam siły na robienie tych wszystkich zadań. Jest mi trudno samemu podołać temu wszystkiemu i do tego uczyć się bez wcześniejszego wytłumaczenia. Dużo lepiej zapamiętać mi słowa wypowiadane przez panie na lekcji, niż suchą wiedzę z podręcznika. Brakuje mi przyjaciół. Niby rozmawiam z nimi przez telefon, ale to nie to samo. Ze zdziwieniem stwierdzam, że brakuje mi szkoły.”

,,Mieszkam z rodzicami oraz trójką rodzeństwa” – mówi drugi – ,,Mamy w domu tylko jeden komputer, a wszyscy czworo potrzebujemy teraz dostępu do niego. Jest mi z tego powodu bardzo trudno. Często nie zjawiam się na lekcjach online, ponieważ rodzice chcą, żeby to moja siostra była na swoich, gdyż przygotowuje się do matury. Na Librusa staram się wchodzić z telefonu, ale nie jest to zbyt wygodne, bo często się zacina. Prace domowe zadane do zrobienia w Wordzie piszę na kartkach, a nauczycielom wysyłam jedynie zdjęcia. Jest to bardzo niekomfortowe. Już nie mogę doczekać się powrotu do szkoły lub wakacji.”

Analizując te wypowiedzi stwierdzamy, że szkoły starają się jak mogą, żeby młodzież wyciągnęła z pracy zdalnej jak najwięcej, ale pomimo tego uczniom jest niełatwo. Często rodziców nie ma w domu, ponieważ są w pracy, a oni sami muszą radzić sobie z piętrzącymi się ćwiczeniami oraz nowym materiałem. Najbardziej cierpią na tym ósmoklasiści i maturzyści, którzy muszą podołać przygotowaniom do ważnych testów. Rząd wciąż nie ma sprecyzowanego planu co do ich sprawdzianów. Wiele spraw stoi pod znakiem zapytania.

Jest to dla nas wszystkich trudny okres w życiu, ale ważne jest to, żebyśmy się pomimo tego nie poddawali. W końcu nadejdą lepsze dni i wszystko wróci do normy.

 


Wróć
    cbk (2)