Pamiętnik czasu kwarantanny

Niedziela 12 kwiecień 2020 Wielkanoc

Wielkanoc zaczęła się rankiem o godzinie ósmej, gdy wstałam z łóżka. Od razu po obudzeniu poczułam zapach białego barszczu dochodzącego z kuchni. Następnie przyszła pora, aby zjeść święconko. Tata podzielił na równe części zawartość koszyczka: chlebek, kiełbasę i jajka, kiełbaskę zjedliśmy z poświęconym chrzanem, a jajko posypaliśmy solą. Na koniec przyszedł czas na barszcz biały i baranka z czekolady.

Po pysznym śniadaniu, z powodu epidemii, uczestniczyliśmy we Mszy Świętej oglądają ja w telewizji. Podczas świąt bez ograniczeń po mszy w kościele poszlibyśmy spacerkiem do dziadka, ale ze względu na zakazy, niestety, nie było to możliwe. Z tego powodu czułam, że te święta nie są takie, jak poprzednie.  Postanowiliśmy, że będziemy oglądać filmy i jeść pyszne potrawy przygotowane przez mnie i mamę. Na pierwszy rzut poszły sałatki, a następnie pyszne babeczki i domki z serem.  Następnie oglądaliśmy długi film, a później  wyszliśmy na dwór, aby wraz z bratem pospacerować po podwórku. Na świeżym powietrzu szybko minął nam czas. Po powrocie do domu nie wiedzieliśmy, co robić i wtedy mama zaproponowała, abyśmy pograli w gry planszowe. Wzięłam Monopoly i z wielką radością zagrałam z rodziną. Następnie oglądałam filmy do późnego wieczora, po czym zasnęłam.

Tak minął mi pierwszy dzień świąt. Myślę, że nawet z tyloma przeszkodami te Święta Wielkanocne, może nie były najlepsze, ale na pewno nie były najgorsze. Według mnie Wielkanoc z ograniczeniami zbliżyła nas do siebie i te święta spędziłam bardziej duchowo niż te bez zakazów. Jednak mam nadzieję, że już za rok Wielkanoc spędzę w większym gronie rodzinnym i nie będę musiała oglądać Mszy Świętej w telewizji, lecz będę w niej uczestniczyć w kościele.

Julka z VIc

Niedziela 12.04.2020 r.

Nareszcie niedziela. Święta Wielkanocne w mojej rodzinie czas zacząć. Będą to inne święta niż zwykle. Bardzo lubię ten czas, ponieważ wszyscy są dla siebie mili i serdeczni. Już same przygotowania do świąt mijają mi w bardzo miłej i rodzinnej  atmosferze.

Rano wstałem o godz. 8:00 i poszedłem do łazienki się umyć. Gdy wróciłem do pokoju, złożyłem pościel i przebrałem się. O godz. 9:00 pomagałem mamie i siostrze w przygotowaniu śniadania świątecznego. Dużo nie robiłem, tylko obrałem jajka do żurku i ułożyłem sztućce na stole. Kobiety lepiej radzą sobie w kuchni- tak mówi tata. Po śniadaniu Hania sprzątnęła naczynia i poszliśmy do mojego pokoju grać w grę pt. „Zgadnij kto to?”.

Po południu tak o godz. 15 mama i tata zawołali nas do siebie i zaproponowali wspólne świętowanie. Oczywiście się zgodziliśmy. Świąteczne potrawy i wypieki są bardzo dobre. Hania z mamą położyły różne potrawy na stół, a ja z tatą poustawialiśmy krzesła dla każdego. Było przyjemnie. Panuje wtedy bardzo uroczysty , pogodny i serdeczny nastrój. Gościliśmy się tak do 19 . Oczywiście musieliśmy z siostrą zjeść przepyszną babkę wielkanocną, którą piecze nasza babcia. Jest ona polana najsłodszym lukrem. O godz. 21:00 poszedłem się myć.

Ten dzień był miły, chociaż różnił się od poprzedniej Wielkanocy. Nie byłem w kościele, nie mogłem zobaczyć się z moimi dziadkami. Było mi przykro, choć nie pokazałem tego nikomu.Mam nadzieję, że święta w przyszłym roku będę mógł spędzić z tymi, których kocham bez żadnych przeszkód.

O godz. 22:00- idę spać. Dobranoc. Jutro też  będzie ciekawy i pełen wrażeń dzień.:)

                                                                                                                                                                  KACPER  KL. 6c

12 kwietnia 2020 r.

Kolejny dzień kwarantanny dobiega końca. Zdążyłem się już przyzwyczaić do nowej sytuacji, nie jest tak źle, jak zakładałem na początku epidemii. Mieszkam na wsi, więc każdego dnia mogę swobodnie bawić się na świeżym powietrzu. Najgorsze jest zdalne nauczanie. Mama niekiedy bywa mniej wyrozumiała, jeśli chodzi o naukę. Ze znajomymi mam stały kontakt on –line. W zasadzie przed kwarantanną odbywało się to w podobny sposób, ale żeby nie było, że kwarantanna to jakieś społeczne dobro, muszę też trochę ponarzekać.

Najbardziej męczące w tym dziwnym czasie jest dom, gdzie wszyscy ciągle mnie pouczają o zasadach higienicznych. Karzą mi myć ręce co pięć minut, zasłaniać buzię, gdy kicham, ubierać się cieplej. Mama mówi, że gdybym zachorował nawet na zwykłą grypę, nie mielibyśmy się gdzie udać po pomoc. Pomimo, że rozumiem obawy starszych, ciągłe pouczanie jest denerwujące. Jest jeszcze jedna kwestia, która w dobie koronawirusa przygnębia – niemożność celebrowania wyjątkowych chwil z dalszą rodziną i przyjaciółmi. Wielkanoc co roku spędzaliśmy wielkim gronie, odwiedzaliśmy się z bliskimi nawzajem, a teraz? Teraz siedzę sam w czterech ścianach i zastanawiam się, czy już zawsze tak będzie. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że nie ma z nami babci, która pracuje we Włoszech i nie miała możliwości wrócić do Polski. Martwi mnie to, ponieważ ja chociaż mieszkam z mamą, bratem, ciocią  i kuzynką, a ona nie ma tam nikogo przy sobie. Moja babcia jednak jest cudowna, ponieważ pomimo tego, że jest daleko od nas,  ma najwięcej pozytywnej energii i tym akurat mógłbym się od niej zarazić.

                                                                                                                                                             Oskar z Va

Wielka Niedziela, 12.04.2020r.

Obudziłam się rano w dobrym humorze. Była godzina 7.30. Na dworze piękna, słoneczna pogoda. Można było usłyszeć radosny śpiew ptaków za oknem. Moja babcia i mama szykowały jedzenie na przyjście cioci i wujka. Ubrałam się i  postanowiłam pomóc.  Nakryłam stół. Babcia przyszykowała koszyczek ze święconką. Był obfity, pełen jedzenia.
O godzinie 9.15, kiedy wszyscy już byli razem, wspólnie się pomodliliśmy, po czym zasiedliśmy do stołu, niestety tym razem w mniejszym gronie z powodu epidemii koronawirusa. W czasie świątecznego śniadania było bardzo przyjemnie. Po śniadaniu postanowiliśmy zadzwonić do mojej siostry ciotecznej, która spędzała święta wraz ze swoim narzeczonym w Gdańsku. Było jej przykro, że nie mogła do nas przyjechać. Cieszyłam się, że mogłam ją zobaczyć. Odbyliśmy jeszcze kilka krótkich rozmów z członkami rodziny, którzy również nie mogli przybyć.
Po odpoczynku, o godzinie 16.00, pożegnałam ciocię i wuja. Czułam się dziwnie, że spędzam święta bez większości członków mojej rodziny. Pomogłam w posprzątaniu stołu. Następnie postanowiliśmy wspólnie z moim rodzeństwem obejrzeć film pod tytułem „Arystokraci”. Bardzo mi się podobał. Po zjedzeniu kolacji zaproponowałam grę w planszówki. Lubię spędzać tak wolny czas z moim rodzeństwem. Gdy skończyliśmy, była równa 20.00. Byłam zmęczona, więc postanowiłam się położyć.

Pierwszy dzień świat minął mi szybko i przyjemnie, lecz było mi smutno, że nie mogłam się z niektórymi zobaczyć. Myślałam o jutrzejszym Lanym Poniedziałku. Byłam podekscytowana i zasnęłam bardzo szybko.

Klaudia VIb

Poniedziałek  13.04.20r.

Dzisiaj był lany poniedziałek ( śmigus – dyngus ).Wstałam ok. godz 8.30 i poszłam nalać wody do butelki, aby oblać mojego brata Filipa i rodziców Karolinę i Przemka . Niestety było już za późno na nalanie wody , gdyż mój brat był przygotowany już wieczorem i nalał sobie wielką butelkę wody.

Po chwili byłam cała mokra, potem nalałam wodę i razem z Filipem poszliśmy oblać rodziców. To nam się niestety nie udało, ponieważ tata słyszał, jak do nich idziemy, wziął butelkę wody i z zaskoczenie nas oblał. Na początku zdążyłam uciec do swojego pokoju, ale i tak zostałam oblana. Następnie razem z Filipem wycieraliśmy podłogę w domu i poszliśmy zjeść śniadanie . Później wyszliśmy z rodzicami na dwór i jeszcze z moim bratem laliśmy się wodą . Potem mama zrobiła pyszny obiad. Po świątecznym posiłku bawiłam się ze swoimi zwierzakami: królikiem i kotem. Po południu  uczyłam się angielskiego i oglądałam telewizję .

Wieczorem zjadłam kolację, posiedziałam „na telefonie”, wzięłam prysznic i poszłam spać . Ten dzień bardzo mi się podobał . Mam nadzieję, że za rok nie będzie już epidemii koronawirusa   i święta  będę mogła spędzić przy stole z całą rodziną .

                                                                                                                                                                            Julka z VIa

Piątek 17 kwietnia

Dziś kolejny dzień w domu. W czasie panowania epidemii, dni są do siebie bardzo podobne. Weekend prawie  nie różni się od dnia na tygodniu. Można się pogubić w dniach tygodnia. Rano otwierając oczy, zerkam w kalendarz. Dziś jest piątek czyli 17.04.2020 . Przypomniało mi się że dziś mamy godzinę wychowawczą online. Pani wychowawczyni troszczy się o nas. Pytała się, jak sobie radzimy ze zdalnym nauczaniem,  co porabiamy w domu. Czy brakuje nam normalnych lekcji ? Miło było zobaczyć panią oraz koleżanki i kolegów z mojej klasy.

Po odrobieniu lekcji nadszedł czas na trochę ćwiczeń z akrobatyki. Bardzo mi brakuje trenerki  i treningów  w hali sportowej z dziewczynami z grupy. Po wykonaniu ćwiczeń postanowiłam zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Mieszkając w domku mam tą możliwość, mogę wyjść na zewnątrz, kiedy chcę. Tak mijają dni w domu bez szkoły, koleżanek, kolegów, rodziny, znajomych. Mam już dość tej całej epidemii. Chciałabym już wrócić do szkoły i koleżanek. Gdy mama opowiada mi,  jak stoi w kolejce do sklepu, to trochę dziwny  wydaje mi się teraz ten świat. Przypomina mi się, jak babcia opowiadała o ciężkiej sytuacji ludzi, gdy była wojna. Czas spędzony w domu z rodzicami i bratem podczas kwarantanny ma też  dużo plusów.

Czekamy wszyscy z utęsknieniem na powrót wszystkiego do stanu przed koronawirusem – do otwarcia szkół, urzędów, swobody i normalnych zakupów.

                                                                                                                                          Wiktoria z VIb

Poniedziałek, 20.04.2020r.

Dzisiejszy poranek był dość zwyczajny. Wstałam rano, ubrałam się, zjadłam śniadanie i usiadłam do lekcji.

Przyzwyczaiłam się już do tego, że zamiast Pani, kolegów i koleżanek widzę ekran, w którym są polecenia do wykonania. Później była lekcja on-line jednak to nie to samo co lekcja w szkole, której tak bardzo mi brakuje. Na szczęście była już pora obiadowa. Ponieważ mój brzuch domagał się jedzenia, poszłam na pyszny obiad. Na ten posiłek została przygotowana zupa pomidorowa z makaronem oraz pierś  z kurczaka, ziemniaki i surówka marchewkowa.

Następnie wyszłam na dwór. Cieszyłam się, że mam własne podwórko, na którym mogę się bawić i łapać promienie słoneczne. Kiedy wróciłam do domu, było już późno. Kolacja nie była zwyczajna. Wszystkie krzesła zostały zabrane, co mnie bardzo zaskoczyło. Nie mieliśmy salonu. Teraz stał tam samolot…

Po kolacji wzięliśmy walizki i wsiedliśmy do samolotu zbudowanego przez moją siostrę. To w nim były wszystkie krzesła i fotele, razem 24 miejsca, a z stanowiskiem pilota 25. Celem podróży  były Stany Zjednoczone. Na początku było spokojnie i wydawało się, że cała podróż przebiegnie szybko i bez problemowo. To był błąd- w naszej zabawie Stany odpłynęły i leciało się do nich rok. Chyba najśmieszniejszą częścią lotu było sprawdzanie bagaży, okazało się, że w jednej walizce były przedmioty zabronione do przewożenia. Naszą podróż przerwało lądowanie w Rosji, jako, że był wieczór wszyscy pasażerowie zostali zakwaterowani w najlepszych hotelach.

To był niezapomniany dzień, a wieczorna podróż sprawiła mi wiele radości.

Nie ważne, że jesteśmy w domu, ważne, żeby umieć znaleźć radość w tym, co mamy wokół siebie, a naszej wyobraźni nie da się zamknąć w czterech ścianach.

                                                                              Ola z Va

PONIEDZIAŁEK    20.04.2020

Dzisiaj znowu miałem pobudkę o godzinie 7 rano. O tej godzinie moje dwa kotki uwielbiają zabawę na moim łóżku. Niestety, bieganie po mnie nie pozwala na dalszy sen, jednak zdecydowałem się jeszcze trochę poleżeć w łóżku. Następnie zszedłem na dół i zrobiłem sobie płatki z mlekiem.

O godzinie 10.30 miałem zaplanowaną lekcję z języka polskiego, więc poszedłem się przygotować. Po zajęciach on-line wybrałem się na dwór, ponieważ była piękna pogoda. Byłem tylko godzinę, bo zabawa bez kolegów nie sprawia mi dużo przyjemności. W tych okolicznościach fajnie by było mieć brata. Kolejną rzeczą było odrobienie prac domowych, przesłanie ich do nauczycieli oraz posprzątanie pokoju. Czekając na obiad, obejrzałem zabawną komedię pt. ,, Ziemniaki górą ”.  O godzinie 17.00 byłem umówiony z kolegami na rozgrywkę meczu on-line. Moja drużyna wygrała 5:1 ! Kolację,  na której były przepyszne naleśniki z serem, miałem o 20.00. Po nich musiałem trochę poleżeć, bo bardzo się najadłem. Po leżakowaniu poszedłem się wykąpać i położyłem się spać. Tak wyglądał mój dzień  w poniedziałek.

Muszę przyznać, że już bardzo tęsknię za szkołą a przede wszystkim za moimi kolegami!

                                                                                                                                                             Dawid z VIa

Poniedziałek 20.04.2020 rok

Dziś po mojej lekcji on-line z języka polskiego razem z bratem skończyliśmy odrabiać pozostałe lekcje. O godzinie 14.00 moja mama wróciła z pracy i pomogła nam w trudniejszych zadaniach. Po skończeniu lekcji i zjedzeniu pysznej zupy pomidorowej wyszliśmy na świeże powietrze.

Na podwórku bujaliśmy się na huśtawce, jeździliśmy rowerami i robiliśmy wyścigi w bieganiu.  Oczywiście, w wyścigu wygrałam. Gdy ścigaliśmy się drugi raz, wygrał mój brat Mateusz. Z wygranej cieszył się bardzo, ponieważ najczęściej przegrywa. Później usiedliśmy na ławce, bo byliśmy zmęczeni   i zaczęliśmy rozmawiać o grach komputerowych. Opowiadaliśmy sobie o naszych  ulubionych grach. Moją ulubioną grą jest ,, Star Stable Online”. Jest to gra o koniach, kucykach i robi się w niej różne zadania. Natomiast ulubioną grą mojego brata Mateusza jest ,, Brawl Stars”- to gra, w której zbiera się postacie i wbija je na wyższy level, gra się w piłkę, duo czyli parami lub solo czyli osobno. Gadaliśmy tak prawie całe popołudnie, a o 18.00 mama zawołała nas na pyszna kolację. Późnej po kolei braliśmy kąpiel. Gdy już wszyscy byliśmy najedzeni i wykąpani, to o godzinie 20.10 oglądaliśmy nasz serial  ,,Barwy szczęścia”, a o 20.55 na drugi serial czyli ,, M jak miłość ” . Są to seriale, które oglądamy prawie codziennie. O godzinie 22.00 wszyscy razem po umyciu zębów poszliśmy spać.

Wtorek 21.04.2020

Dziś po skończeniu lekcji, odesłaniu ich do nauczycieli i zjedzeniu obiadu wraz z bratem i mamą wyszliśmy na dwór. Moja mama zaczęła plewić w ogródku, a ja z bratem bujaliśmy się na huśtawce, ale krótko, bo tylko 5 minut. Następnie ścigaliśmy się  na rowerach. Pierwszą rundę wygrał mój brat Mateusz, natomiast drugą wygrałam ja. Później wybraliśmy się rowerami na przejażdżkę. Pojechaliśmy leśną drogą, na którą zazwyczaj mówimy ,, szlakówka”. Po lewej stronie tej drogi znajduje się wielki dom, stadnina koni, a na samym końcu ogrodzone pastwisko. Niestety, nie było na nim koni. Dojechaliśmy do końca pastwiska i wróciliśmy. W drodze powrotnej zauważyliśmy, po prawej stronie drogi niewielką jasnobrązową kurę. Brat zapytał mnie, czyja to może być kura. Odpowiedziałam mu, że to kura wujka, która tam mieszka. Ma on kury, krowy, cielaki i koty.

Wkrótce byliśmy już w domu i opowiedzieliśmy o naszej wycieczce mamie. Niedługo potem graliśmy w różne gry i rozmawialiśmy. O godzinie 18.30 zaczęliśmy się bawić z naszym psem Lilką.

Lilka to kundel niewielkiego wzrostu. Dawaliśmy jej do powąchania różne skrawki materiałów. Bawiliśmy się tak przez kolejne pół godziny, a potem mama zawołała Mateusza i poszedł jej pomóc. Ja stanęłam na blokach z cegły i na samym końcu łąki dostrzegłam małą sarnę. Byłam pewna, że znowu przyszła tam jeść trawę. Później przyszłam do domu. Zjadłam kolację, umyłam się i zaczęłam oglądać nasze codzienne seriale.  O godzinie 22.00 poszliśmy wszyscy spać.

                                                               Gabrysia  5a

 

Środa,22.04.2020.

Mój dzień podczas epidemii nie różni się zbytnio od wcześniejszych normalnych dni. Jednak jest kilka spraw, które są inne. Zazwyczaj wstawałam o 6:20, teraz mogę wstać nawet o 11. Mam o wiele więcej czasu wolnego, żądnych sprawdzianów czy kartkówek. Jednak brakuje mi rozmów z koleżankami twarzą w twarz, a nie tylko przez komunikatory czy rozmowy telefoniczne. W czasie wolnym najczęściej gram w gry na telefonie lub komputerze oraz oglądam telewizję, lecz to wszystko szybko się nudzi. Zaczynam to robić na okrągło, co raz bardziej nałogowo.

Dziś wstałam, ubrałam się i zjadłam śniadanie, wcześniej dokładnie myjąc ręce. Po południu zaczęłam odrabiać zadane lekcje W trakcie nauki zrobiłam sobie przerwę na obiad. Kiedy skończyłam zadania, zaczęłam grać w coś na telefonie. Później zrobiłam sobie kolację, a po zjedzeniu jej wykąpałam się,  położyłam w łóżku i zaczęłam czytać książkę, a po chwili zasnęłam. Mimo tego wolnego czasu,  naprawdę, chcę już wrócić do szkoły i normalności.

                                                                                                                                                             Gabrysia z VIc

 

Środa

Drogi Pamiętniku.

Dzisiejszy dzień zapowiadała się bardzo dobrze. Wstałam o godzinie 8:13, zeszłam na dół, zjadłam śniadanie i naszykowałam się na moją pierwszą e-lekcje, która zaczynała się o godzinie 10.30. Był język polski. Po skończonej lekcji zalogowałam się na librusa i odrobiłam pracę domową. Następnie   zeszłam na dół i pobawiłam się z moim psem Brylantem. Po skończonej wspólnie zabawie poszłam do swojego pokoju przygotować książki na kolejną lekcję online. Byłą to matematyka, która miała się rozpocząć  o godzinie 12. Lekcja trwała 35 minut. Po tych dwóch ciekawych lekcjach zeszłam na dół i zjadłam smaczny obiad. Następnie postanowiłam pooglądać seriale w telewizji. O godzinie 15:30 skończyłam oglądać telewizję i poszłam pograć z tatą w piłkę nożną. Gdy już skończyliśmy grać, poszliśmy do domu, gdzie zrobiłam zdrowy koktajl ze szpinakiem, borówkami i bananem. O godzinie 18 udałam się z moim psem na spacer po lesie. Jak wróciliśmy, to wraz z rodzicami obejrzałam ciekawe teleturnieje i tak zleciał nam w rodzinnej atmosferze wieczór. O godzinie 21 zrobiło się już naprawdę ciemno i postanowiłam, że po kąpieli zrobię sobie maseczkę.  Po wieczornej pielęgnacji poszłam do swojego pokoju, gdzie skończyłam czytać moją lekturę i położyłam się spać. Tak oto minął mój dzień w kwarantannie.

                                                                                                                                                             Wiktoria z VIa

Kochany Pamiętniku

Dziś jest czwartek 23 kwietnia 2020r., czyli moje urodziny. Ciekawe jestem, co mi przyniesie? Najpierw moi rodzice obudzili mnie o 6.47 , zastanawiałam się dlaczego tak rano, ale się nie sprzeciwiałam,  bo rodzice zaśpiewali mi sto lat i poszliśmy razem zjeść śniadanie. Koło 7.30 poprosili mnie, żebym szybciutko się ubrała, bo wychodzimy. Była zdziwiona ponieważ, jest epidemia i nie można wychodzić z domu. Okazało się, że rodzice zamówili za mnie msze św. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, szczególnie teraz, gdy nigdzie nie wychodziłam.

Cały dzień czułam się bardzo radosna, ponieważ mama nie szła do pracy, była ładna pogoda i bardzo dużo osób pisało do mnie życzenia😊. O godzinie 11.30 mama wymyśliła, że upieczemy torcik. Zaproponowała, że będzie to babeczkowy  tort, kiedy babeczki się upiekły, musiałam kończyć pracę w kuchni, ponieważ o 12 miałam lekcję matematyki. Na zajęciach on-line nie mogłam się skupić, bo cały dom pachniał wypiekami. Nareszcie lekcja się skończyła i mogłam dekorować😊tort. Z babeczek ułożyliśmy piętrowy torcik, był on bardzo łady i kolorowy, chociaż nietypowy. To strzał w dziesiątkę! Tak bardzo chciałam go zjeść, ale czekałam na powrót taty z pracy. Gdy zjedliśmy obiad, zadzwoniłam do babci i łącząc się przez kamerkę, zapaliliśmy świeczki urodzinowe i  wszyscy zaśpiewali mi sto lat. Byłam bardzo zadowolona, chociaż nie mogliśmy się spotkać na żywo (DOBRZE ŻE MAMY TEN INTERNET!) i gdy zdmuchnęłam  świeczki,  wreszcie mogłam zjeść tort. Byłam bardzo wesoła, ponieważ mogłam chociaż zadzwonić do babci, ale szkoda, że nie spędziłam tego dnia z całą rodziną i przyjaciółkami.

Myślałam, że dzień moich urodzin będzie nieudany przez te wszystkie ograniczenia, a jednak był super – miałam pyszny tort, nie byłam sama w domu, dostałam wymarzoną toaletkę i oczywiście było dużo śmiechu i radości. Ale kiedy już pandemia się skończy, zrobię spóźnioną imprezę urodzinową😊. Spotkam się z przyjaciółeczkami na ploteczki. Teraz doceniam, jak było wspaniale, gdy chodziliśmy do szkoły i spotykałam się codziennie z moimi przyjaciółkami.

Drogi Pamiętniku, sobie życzę, żeby jak najszybciej skończyła się ta pandemia  i wszyscy byli zdrowi, bo zdrowie najważniejsze  w życiu.

Angelika VIa

Sobota 25 kwietnia

Dziś jak zwykle wstałem o godzinie 8.00. Zjadłem śniadanie, po którym czułem się jak ryba w wodzie. Następnie umyłem zęby. Spokojnie zacząłem odrabiać lekcje, między innymi  matematykę oraz język angielski. Myślałem, że szybciej wrócimy do szkoły, a tu się okazuje, że jeszcze parę dobrych tygodni, a może nawet miesięcy będziemy się uczyć zdalnie. Ta cała sytuacja związana z wirusem jest dla mnie przygnębiająca i straszna. Gdy śledzę całą walkę z pandemią, to wzruszenie odbiera mi głos.

Po rozważaniach i obowiązkach szkolnych poszedłem pojeździć na rowerze i pograć w siatkówkę z moją mamą. Później pomagałem babci w sadzeniu malin i robieniu porządków na podwórku. Niestety, czekało mnie jeszcze sprzątanie w swoim pokoju. O godzinie 14:00 zjadłem pyszny obiad, po którym nie miałem ochoty nic robić.

W czasie epidemii koronawirusa zacząłem grać z dziadkami w różne gry planszowe oraz  układać puzzle. Również wróciłem do układania zestawów z klocków lego, które w dzieciństwie uwielbiałem. Oczywiście nie obeszło się bez „siedzenia na telefonie” i grania w gry komputerowe. Mam nadzieję, że już niedługo pandemia się skończy, bo już nie mam co robić w domu i na dworze jest po prostu nudno. Chodząc do szkoły, spotykam się z moimi przyjaciółmi i rówieśnikami, a przede wszystkim dzięki nauczycielom poszerzam i udoskonalam swoją wiedzę.

Na kolację zjedliśmy wszyscy przepyszne tosty. Wieczorem zacząłem oglądać film ,, Harry Potter i insygnia śmierci”. Poszedłem spać bardzo późno, ponieważ potem rozmawiałem z moją mamą o tym, kiedy epidemia się skończy. Cała sytuacja izolacji jest dla nas bardzo przytłaczająca, a najgorsze, że jesteśmy wszyscy bezsilni. Mimo panującej epidemii, uważam ten dzień  za udany i miło spędzony  z moją kochaną rodzinką.

Jakub z VIb

Dzień z pamiętnika podczas trwania kwarantanny.

Dzień rozpoczął się zwyczajnie. Wstałam, ubrałam się, pościeliłam łóżko i zjadłam śniadanie. Następnie udałam się do komputera i zaczęłam odrabiać pracę domową. Szybko zrobiłam matematykę, muzykę  i polski, gorzej poszło mi z biologią i z geografią.

Kiedy odrabiałam zadania, mojej siostrze przyszedł WIG na jedną z postaci, za które chciałaby się przebrać. Widać było, że jest podekscytowana. Kiedy skończyłam, postanowiłam odpocząć. Wtedy zauważyłam, że ogłoszono wyniki naboru do PoliceArt. Czekałam na nie  z niecierpliwością, ponieważ byłam ciekawa, kto dostał się do rysunkowej policji, bo moja siostra (która w tej chwili malowała się kredkami do twarzy) się zgłosiła. Kiedy ujrzałam wyniki, byłam lekko zdziwiona, gdyż dostało się mało osób, które znam. Potem zeszłam na obiad. Po zjedzeniu mama kazała mi wyjść na dwór. Kiedy już byłam na podwórku, zaczęłam bawić się z moim szalonym psem Chicciem, który wybiegł jak rakieta z kojca. Wtedy dołączyła do nas Kudłatka, mój drugi pies, a raczej suczka. Głaskałam je i kiedy psy się już znudziły, poszły do swoich bud. Zamknęłam je i poszłam pomóc mamie podlewać rośliny. Po wszystkim poszłyśmy do domu. Trochę odpoczęłam. Zaczęło się ściemniać. Zjadłam więc kolację, zrobiłam wieczorną toaletę i pomału przygotowywałam się do snu. Uważam, że był to udany dzień.

Zuzanna z VIc

 

 

 

 

 

 


Wróć
    cbk (2)